Karmimy Psiaki

wtorek, 22 stycznia 2013

Olejek łopianowy z czerwoną papryką- Green Pharmacy



W związku z faktem, że nie mogę się doczekać aż moje włosy staną się piękne i długie postanowiłam przyspieszyć trochę ten proces olejkiem łopianowym z Green Pharmacy. Opinie na jego temat są różne, a ja chciałam sprawdzić czy u mnie się sprawdzi.




Olejek ma przystępną cenę, a sam produkt starczył mi na około dwa miesiące. Zgodnie z zaleceniami używałam produktu raz w tygodniu - razem jakieś osiem użyć. Co tydzień wylewałam sobie na rękę porcję olejku, rozcierałam w dłoniach i nakładałam na skórę głowy. Zapach jest prawie niewyczuwalny, a przynajmniej ja nie potrafiłabym go ocenić :). Nie podgrzewałam specjalnie olejku, stwierdziłam, że ciepło mojego ciała powinno wystarczyć.. następnie kładłam się spać, rano olejek zmywałam i nakładałam maskę z racji tego, że bałam się przesuszenia. Po miesiącu włosy widocznie urosły, po drugim przyrost wydał mi się nieco mniejszy.



Do olejku mam zamiar wrócić, ale przyda mi się mała przerwa. Być może znajdę jakiś zamiennik. Z olejku łopianowego od GP jestem zadowolona jednak w drugim miesiącu efekt był mało zadowalający co osłabiło nieco mój zachwyt nim.

środa, 2 stycznia 2013

WŁOSOWA GRUDNIOWA AKTUALIZACJA

W tym miesiącu włosy naprawdę mi urosły. Byłam tego prawie pewna już w połowie grudnia, ale czekałam do końca żeby zobaczyć jakie będą efekty. No i okazało się, że faktycznie się nie myliłam :)




 włosy na zdjęciu po lewej z końca listopada, po prawej aktualne - jeszcze trochę mokre po myciu :p


 

Czego używałam:

Olejek łopianowy z czerwoną papryką Green Pharmacy

Olej winogronowy

Maska Alterra Haarkur granat i aloes

Maska Loton z jedwabiem

Odżywka Pantene Agua light

Maseczka żółtko + miód

Szampon Green Pharmacy z rumiankiem lekarskim


od czasu do czasu używałam Skrzyp Optima i siemię lniane



Jestem przekonana, że włosy urosły mi przede wszystkim po olejku łopianowym z GP więc z wdzięczności umieszczę na blogu pozytywny wpis o tym cudeńku ;)


Oprócz tego

Zauważyłam, że włosy zaczęły się nieco bardziej rozdwajać na końcach więc planuję systematycznie używać jedwabiu na końcówki
Wypadanie włosów nieco się zmniejszyło, ale nadal nie na tyle by mnie zadowolić :(
Ciągle zapominam o płukankach - muszę w końcu się tym zająć!


niedziela, 30 grudnia 2012

Maska z jedwabiem regenerująca LOTON

Maska kupiona "z braku laku...". Kosztowała mnie około 10zł. Nie spodziewałam się po niej nic specjalnego, wręcz podchodziłam do niej z pewną obawą. Czy słusznie?





Pudełeczko jest mocno oszukane, wydaje się, że zawiera więcej produktu niż jest w rzeczywistości.
 Maskę nakładałam na świeżo umyte włosy na parę minut, oczywiście używałam ją od połowy włosów i muszę przyznać, że w tym wypadku się sprawdziła.
Włosy po użyciu były gładkie, błyszczące i łatwe do rozczesania. W zasadzie efekty były podobne do ulubionej maski Stapiz Repair & Shine. Z tym że maska Lotonu mieści w sobie 125g i nie jest tak treściwa.

Maskę byłabym w stanie kupić ponownie, ale szczerze nie wiem czy mi się opłaca :).

piątek, 30 listopada 2012

Sałatka owocowa


Zastanawialiście się co jeść na śniadanie żeby było smacznie i zdrowo? Jednym z moich ulubionych śniadań podzielę się dziś. Sałatka owocowa, którą uwielbiam jeść nie tylko na śniadanie jest pysznym zastrzykiem energii i witamin :D Jest banalnie łatwa i szybka w wykonaniu.

Należy obrać banana, kiwi i mandarynkę. Owoce pokroić w kosteczkę i wymieszać ze sobą.
Całość ma niecałe niecałe 200kcal. Więc jest to dietetyczne śniadanie ;).
Proporcje możemy zmieniać wedle uznania i dodawać inne składniki np. posiekane orzechy włoskie.
Ja zwykle sałatkę wykonuję z banana, kiwi i 2 kawałków mandarynki, więc mieszczę się w 150kcal i spokojnie mogę do tego zjeść coś jeszcze :).

Smacznego!

czwartek, 29 listopada 2012

Maseczki z mandarynek

W okresie przed i poświątecznym w sklepach aż roi się od mandarynek. Mi zdarzyło się je lekko przesuszyć, a że nie lubię nic marnować postanowiłam je wykorzystać.



Mandarynki mają dużo witamin i kwasu cytrynowego więc spokojnie można je wykorzystać do maseczek.








Maseczka z mandarynki dla cery suchej:

Sok z jednej mandarynki mieszamy z surowym żółtkiem. Nakładamy tak sporządzoną maseczkę na twarz na 20 minut. Spłukujemy ją letnią wodą wuala!



 Maseczka z mandarynki dla cery tłustej:

Ubijamy na sztywno pianę z jednego białka, dodajemy 2 łyżki stołowe soku z mandarynki i dokładnie mieszamy. Maseczkę nanosimy na twarz i szyję na 20 minut. Po tym czasie spłukujemy dużą ilością wody letniej.



Wersja prosta:

Wyciskamy sok z dwóch mandarynek, zwilżamy nim chusteczkę albo waciki i nakładamy na twarz i szyję na 15-20 minut.



 Odmładzająca i zmniejszająca pory mikstura:

Zalewamy wodą pokrojone na kawałki mandarynki (jedną lub dwie). Odstawić na 24godziny. Codziennie rano i wieczorem przemywamy starannie twarz tą miksturą.

piątek, 23 listopada 2012

Detangler

Szczotka Dtangler


Na początku muszę zaznaczyć, że jest to moja pierwsza szczotka tego rodzaju i po pierwszym użyciu byłam trochę nią zawiedziona. Słysząc tak pozytywne opinie na temat szczotek Tangle Teezer i Dtangler skusiłam się na swoją własną wersji DeTangler.





Szczotka jest lekka, wręcz miałam wrażenie, że pęknie przy pierwszym lepszym upadku. Na szczęście po kilkukrotnym już upuszczeniu stwierdzam, że wcale nie tak łatwo jest ją zniszczyć. W Polsce dostępne są jak na razie 3 wersje kolorystyczne. Ja wybrałam różową. Igiełki są wystarczająco długie, by rozczesać włosy Po czasie mogą się one deformować, wyginać się, co jednak nie utrudnia rozczesywania. Nie ma też większych problemów z czyszczeniem szczotki - włosy można podważyć, a samą szczotkę umyć. Rączka jest wygodna, nie ma problemów z trzymaniem szczotki.



Jak na początku wspomniałam Dtangler nie od razu przypadł mi do gustu. Po pierwsze i według mnie najważniejsze, nie rozczesuje dobrze mocno poplątanych włosów. Nie spotkałam jeszcze takiej szczotki, która potrafiłaby zrobić to skutecznie i bezboleśnie, więc ostatecznie jej wybaczam. Szczotką można robić masaż głowy, który jest bardzo przyjemny i można się od niego uzależnić :). To co mnie zdziwiło to, że zgodnie z obietnicą producenta moje włosy naprawdę zwiększyły swój połysk.

Sama szczotka Dtangler nie jest może idealna, co nie zmienia faktu, że jest to najlepsza szczotka jaką mam. Czesanie włosów stało się przyjemnością, a wygląd sprawia, że odłożona gdziekolwiek "nie razi oczu". Swoją kupiłam od allegrowego sprzedawcy serwisu Paa Tal. Kosztuje około 25zł. Jest to dużo taniej od szczotek Tangle Teezer, a jeśli uwierzyć w opinie, że Dtangler nie różni się od nich zbytnio to wnioski nasuwają się same. Nie zapłaciłabym dwa razy więcej za ten sam efekt. Tak więc nie żałuję zakupu Dtanglera, jest to dobra szczotka, ale nie należy od niej oczekiwać cudów :).

środa, 14 listopada 2012

Peeling kawowy


Peeling kawowy jest bardzo popularny ze względu na cudowne efekty jakie daje. Skóra po nim jest przede wszystkim gładka jak 'pupa niemowlęcia' :D. Wszystkie osoby, które uwielbiają zapach kawy będą zachwycone.

 Co potrzeba:
-dwie garści soli
-garść kawy
-garść cynamonu
-żel
Jak go wykonać:
Do miseczki wsypać sól, może być zarówno gruboziarnista jak i drobna. Dodać do niej najlepiej świeżo zmieloną i mocną kawę oraz garść cynamonu. Całość przemieszać i dodać bezzapachowy żel np. do mycia twarzy. Całość dokładnie wymieszać i pod prysznicem wetrzeć okrężnymi ruchami w suchą skórę.

Wcieracie taki peeling oczywiście w miejsca które Was interesują, np. brzuch, uda, pośladki. Jeśli chcecie wzmocnić efekt "wyszczuplający", antycellulitowy, owińcie się folią spożywczą (w te miejsca gdzie wtarłyście peeling) i potrzymajcie tak od 20min do nawet paru godzin. Po peelingu oczywiście wszystko dokładnie zmywacie pod prysznicem. Po wytarciu się należy użyć balsamu.